there is no distance left to run / niezapomniane, kurwa, ferie. 2010-01-31 21:30:44

no dzieci, koniec imprezy, nie ma takiego bicia(picia?), jutro do szkoły.

http://www.youtube.com/watch?v=76CZ9QGBSGs

DZIĘKUJĘ DOBRANOC.

skomentuj (5)

TEN ROK BYŁ CIEKAWY MEZO ZROBIŁ LURĘ CHOĆ NIKT Z NAS NIE CHCIAŁ KAWY. 2010-01-10 23:50:48

prze-pięknie i prze-miło. 10 dzień nowej dekady! konsekwentnie gramy dalej: obok różnych pomniejszych dolegliwości, niezmiennie walczę z zapaleniem tchawicy. nie jest łatwo, wiadomo, ale nikt sie nie poddaje. jest krew, pot, są łzy, termopile, wąwóz samosierry, bitwa na wembley. a i tak wciąż 0:1.


mam za dużo wolnego czasu. w takich chwilach jak ta żałuję, że nie interesuję się niezależnym kinem indyjskim, nie rzeźbię w szpachli chemoutwardzalnej i nie szydełkuję, mogłabym rozwijać swoje pasje. tymczasem słucham blur, gorillaz i the good the bad & the queen. damon albarn, merry me.


chciałabym sobie ponarzekać, ale nie wypada, jakby: mam już ferie (hura?), w czwartek będę miała gitarę (płonę) i mam fajny horoskop na 2010 (szczęście w miłości, wzrost witalnej energii, niespodziewany zastrzyk gotówki).


marzę o mroźnym powietrzu w płucach. zimazimazima, ale tylko za oknem, nie ma czym oddychać, nadal duszno, a powietrze plastikowe.


prze-chuj.

skomentuj (2)

sratatatata! 2009-12-31 13:18:47

miała być świąteczna notka okolicznościowa (hie hie), nie udało się, ale załapię się przynajmniej na noworoczną. w temacie nic do dodania, ŚWIENTA ŚWIENTA I PO ŚWIENTACH, wiadomo. jak każdy spędziłam je źle i nieszczęśliwie, no przeeecież, babcia biłą mnie łopatą(?). poddałam się też ich komercjalizacji i zepsuciu - ściągnęłam sufjana stevensa songs for christmas i kupiłam sobie imitację choinki. wstyd mi.


jeszcze wczoraj myślałam, że wieczorem będę obalać system i  spędzę sylwestra bezalkoholowo, no ale odstawiłam painkillery i jak na złośc nic mnie nie boli, mogę pić. i teraz: co pić, żeby się nie upić, a żeby było fajnie? ważka to kwestia, jeszcze przeze mnie nie rozgryziona, mimo licznych prób.


wszystkiego najlepszego i szczęśliwego nowego roku! postanowieniem niech będzie brak postanowień. o wszystkim i tak decyduje bóg, nie wiecie? oddajcie się mu, a będziecie szczęśliwi. gazetkę?

skomentuj (4)

eciepecie. 2009-10-15 22:05:25

jest noc. budzisz się z poczuciem, że możesz spokojnie jeszcze ułożyć się na drugi bok, a tu okazuje się, że za pięć minut zadzwoni budzik (the beatles: i saw her standing there, nienawidzę) i tak naprawdę jest ranek. to smutne, że takie rzeczy się zdarzają. często, często, bardzo często, o wiele zbyt często, najczęściej jesienią, a akurat mamy jesień. oto jeden z największych dramatów, z jakimi styka się człowiek, brnąc przez swoje życie. być może jest to też ostateczny dowód na nieistnienie boga. niecierpie.

mój talent do utrudniania sobie życia daje o sobie znać. po raz enty srenty mam wystawiony paluch. aktualnie rozmiarów średniej wielkości maczugi, chciałam napisać, że boli, ale nie, NAPIERDALA. nie mogę wycisnąć pasty do zębów z tubki. należy mi się nagroda za heroiczną postawę, piszę notkę jedną ręką.


tak. dzisiaj jest zły dzień. w odróżnieniu od wczorajszego, który był zły.

wkurwia mnie nowy dźwięk domofonu. wkurwia mnie mój palec. wkurwia mnie przepalona żarówka w lampce, która jest przepalona od czterech miesięcy. wkurwia mnie czwartek. wkurwia mnie odległość od lodówki. wkurwia mnie polityka rzeeczypospolitej w połowie XVII wieku. wkurwiają mnie słuchawki od mp3. nieważne, jak je wcześniej ułożysz, i tak są poplątane. wkurwiają mnie tępe ołówki i wypisane długopisy. wkurwia mnie pies sąsiadów. wkurwia mnie syn sąsiadów. wkurwia mnie sąsiad.

TAK, mam zły humor (łudzę się, że nie zły charakter).

skomentuj (5)

mamo mój komputer jest zepsuty. 2009-09-27 21:46:30

tak. komputer nawala, gitara jest w dwóch częściach, znowu jestem przeziębiona, od jutra wracam do szkoły na lekcje (ojacie ojacie, taki pierwszy września dwudziestego ósmego) i mam dziurę w ulubionych spodniach. to ze złych wiadomości. z dobrych - pavement się reaktywuje i znalazłam dychę pod łóżkiem.

niemcy pojechali tydzień temu, zaczynam to doceniać. nie muszę jeść śniadania w dużym pokoju i czekać godzinę na dostęp do łazienki. jak wymiana wyglądała wszyscy wiedzą, a kto nie wie, od innych dowie się lepiej niż ode mnie. (HE HE). trzy tygodnie obijania się, to teraz muszę zacząć zapierdalać, czy coś tam.

miałam wewnętrzną potrzebę żeby coś napisać, ale już mi przeszło. w ogóle, zauważyłam, że ostatnio często coś zaczynam i nie kończę.

dzieje się coś złego, od tygodnia nie słodzę herbaty.


spacerując dziś poczułam w sobie i na sobie, że nastąpiła jesień - sprawdziłam z kalendarzem i rzeczywiście tak jest.

jesiennie bardzo.


hej, kupcie mi gitarę.

skomentuj (3)

beach boysi są fajni na słoneczne dni i jak pada. 2009-09-07 21:20:38

sierpień najzajebistszym miesiącem roku. coraz krótsze dnie i coraz dłuższe wieczory z akcentem na wieczory. koncert, paranoid android i najlepsza zapiekanka w życiu. 'wszyscy zakładali, to ja też założyłem'. stosuję kremy na dzień na noc. wolę nieskładnie. rowery i gitara. 'pożegnanie lata' o drugiej w nocy w lesie. wstaję rano i jest południe. mylę pociągi. zawsze brakuje czwartego do brydża. składam się z chwil zakochania. tęsknie za tym i planuję następne wakacje.

skomentuj (3)

radiohead w poznaniu. 2009-08-26 12:36:15

moja tahoma mówi sama za siebie.

skomentuj (2)


dodaj zobacz



2010
styczeń
2009
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec




©niedziela blog.pl